środa, 28 listopada 2012

Szęście w nieszczęściu ....czyli wirus Bostoński :(

no przylazło dziadostwo do naszego domu i rozpanoszyło się na dobre ...
jak znam życie dzieciaki przyniosły ze szkoły i na to nie mam żadnego wpływu niestety, pierwsza zachorowała Patrysia  potem  Justysia  teraz choruje Michaś ...MASAKRA !!!




Tak jak dziewczynki przechodziły łagodnie bo tylko wysypka na dłoniach i stopach  bez temperatury ...tak Michałek cierpi chyba za wszystkich , ma na rękach i stópkach bąbelki a nawet w buzi cholerstwo , przez dwa dni nic nie chciał jeść ani pić  męczył się okropnie ,nawet zabawek nie mógł brać do rączki  tak cierpiał ...jedyne szczęście w tym całym nieszczęściu że ...porzucił smoczek na dobre i przestał pić w nocy z kubeczka ,niestety musieliśmy przerwać rehabilitację na ten czas ale wrócimy już od poniedziałku ;)

niedziela, 25 listopada 2012

Listopadowa melancholia...

nie lubię listopada...
moje dzieci też ,za oknem pochmurno nie ciekawie ,szaro...choć w tym roku oszczędziły nas deszcze to jednak mgła nie odpuściła ...listopad to okres kiedy dzieciaki muszą się na nowo "zaklimatyzować " w domu,czyli znaleźć inne zajęcia niż rower,piłka i plac zabaw... tylko jak w tym wszystkim poskromić ich energię ???
w takim razie zabraliśmy się za puzzle ...1000szt to nie lada wyzwanie ...te były chyba made in china ...bo jakieś dziwne , pierwszy raz spotkałam się z alfabetem na lewej stronie co ułatwiało dzieciom układanie ,niestety ten pomysł nie spodobał się najmłodszemu Michałowi ,bo dość że nie dali zobaczyć to jeszcze krzyczeli że pogubi  i psuje ...ach ciężko być maluchem ;)

ale pomyślnie zakończone ...




kolejną naszą nowością jest czytanie przy kolacji ,a wzięło się stąd że dziewczynki dostały pracę domową by napisać list do koleżanki i polecić jej ostatnio przeczytaną książkę ...odkryliśmy fantastyczne przygody Karolci i jej niebieskiego koralika ,ten błysk w oku podczas czytania udowodnił mi że nie tylko ja korzystam z czytania ale one też , szczerze mówiąc polecam  i dziewczynkom i chłopcom bo kto by nie chciał pofruwać albo stać się niewidocznym ... ja do mojej kolekcji marzeń,czyli zaczarowanego  ołówka dołączam niebieski koralik Karolci...w kolejce mamy Kłamczuchę ,zobaczymy czego nauczymy się z drugiej książki...



a weekendowo oczywiście nie wychodzimy z kuchni...
muszę wam napisać o przygodzie z suchymi bułeczkami ...
oczywiście uwielbiam nowości ,tym razem wyszperałam przepis na ciasto  "Łabędzi Puch" ,nie było by nic w nim nadzwyczajnego gdyby nie krem który robi się na bazie suchych bułeczek ?????? Nie małe było moje zdziwienie , ale lubię wyzwania  z nutą niepewności przystąpiłam do dzieła ....
wyszedł ...PYSZNY !!! jak nie lubię kremowców za dużo  to ten się rozpływa , nawet mój kochany mężczyzna który nie lubi kokosa stwierdził że ,  -może być :))
a więc do niedzielnej kawy po kawałeczku  się poczęstujcie...SMACZNEGO   :)




a oto przepis:
 Biszkopt:
- 5 jajek
- 1 szkl cukru
- 1 szkl mąki tortowej
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1 łyżka gorącej wody
- 1 łyżka oleju
- cukier waniliowy
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa:
- 2 małe czerstwe bułeczki
- 3 szkl mleka
- 1/2 szkl cukru
- cukier waniliowy
- 10 dag wiórków kokosowych
- 1 i 1/2 kostki masła
- dżem z czarnej porzeczki

Posypka:

- 1 łyżka masła
- 10 dag wiórków kokosowych
- 1/2 szkl cukru

Białka ubić z cukrem i cukrem waniliowym na sztywną pianę, cały czas ubijając dodawać po jednym żółtku. Następnie wlać olej, wodę, dosypać obie mąki i delikatnie wymieszać. Wyłożyć do wyścielonej pergaminem blaszki (23 x 33 cm) i piec w temp. 180 st.C przez ok. 30 minut.

Bułeczki zalać 2 szklankami zimnego mleka i odstawić żeby zmiękły,  następnie rozdrobnić widelcem. Pozostałą szklankę mleka zagotować z cukrem, dodać przygotowane bułki, wiórki kokosowe i cukier waniliowy, gotować 5 minut. Odstawić masę do wystygnięcia (od czasu do czasu wymieszać łyżką - szybciej ostygnie i bułka lepiej się rozprowadzi).
Masło utrzeć mikserem na puch, dodając po łyżce masy bułkowej. Ucierać do dokładnego połączenia się składników.

Biszkopt przekroić na 2 placki. Pierwszy posmarować dżemem i wyłożyć połowę masy, przykryć drugim plackiem i wyłożyć resztę kremu. Można zostawić trochę na boki.

Przygotować posypkę:
Masło roztopić na patelni, na małym ogniu, dodać wiórki i cukier. Mieszać, aż będzie miała złoty kolor. Ciepłą posypkę wklepać w masę, aby dobrze przyległa. Całość schłodzić w lodówce.



Witam  nowych obserwatorów ... mam nadzieję że będzie co czytać  ;)

czwartek, 1 listopada 2012

PAMIĘTAJMY o TYCH co odeszli...




Kiedy zapłaczesz,
będę obok Ciebie.
jestem Twoim aniołem,
czy jeszcze tego nie wiesz?
kiedy nic się nie układa,
powiedz,
a ja złoże wszystko na nowo...
a kiedy zwątpisz,że światełko już sie nie zapali,
ja zapale je dla Ciebie,
nawet jeśli wydaje Ci się,ze Twój świat sie wali...
nie odejdę,będę obok Ciebie...

Tu bywacie najczęściej...