wtorek, 24 grudnia 2013

spokojnych i wesołych świąt Bożego Narodzenia ...





Jest taki czas, co łzy w śmiech zamienia ,
jest taka moc , co smutek w radośc przemienia ,
 jest taka siła , co spełnia marzenia .
To właśnie magia świąt Bożego Narodzenia .


Serdeczne życzenia dla Was wszystkich...:)
Wesołych świąt

niedziela, 13 października 2013

jestem ...bogatsza o nowe doświadczenia :)

jestem , jestem ...
dziecię mnie nie pożarło :) :) ...
ale rewolucja trwa dalej ...
napiszę wprost ,wcale to nie jest takie proste jak się WSZYSTKIM nam wydawało ,cała organizacja legła w gruzach, jeden mały człowiek a potrafi tak wywrócić wszystko do góry nogami :)

sprawa jedzenia  chyba rozwiązana , piszę chyba by nie zapeszać ,maluszek wcina mleczko zagęszczane  120ml co 3 godz.:)  przeplatane zupką i deserkami zagęszczanymi kleikiem ( konsystencja musi być gęściejsza ze względu na jego refluks czyt. ulewania ;)  ) wydaje mi się że problem był w smoku który miał za delikatną dziurkę i nic nie leciało a dziecię się wkurzało bo było głodne...musimy poczekać na efekty.

co do spania trafiło mi się cudowne dziecko , w nocy od 20 do 4 rano śpi jak zabity  :) :) po śniadanku dosypia tak do 8 rano a w ciągu dnia to zależy , ale jedną drzemkę musi mieć dłuższą tak ze 2-3 godz.  bo potem jest mega zmęczony i nie może wieczorem zasnąć.ogólnie drzemie tak po 0.5  godz. ze 4 razy ( jeśli mu nikt nie przeszkodzi ...czyt. Miszka ;)  )

Oczywiście zaliczyliśmy już poważniejsze konsultacje lekarskie  w CZD Warszawie ( okulista, neurolog i gastrolog ) plus chirurga  ...jąderka jeszcze nie zeszły ale są w trakcie ;) no i rozpoczęliśmy rehabilitację Dominika ,  także jeździmy w duetach na poranną gimnastykę  Miszka z tatą  a  Domiś z mamą

nudy u nas nie ma ,ciągle coś się dzieje...


mam nadzieję że u Was też nie wieje nudą ...
POZDRAWIAM NIEDZIELNIE  :) :) :)







niedziela, 29 września 2013

Rewolucja październikowa???

choć jeszcze nie październik ale się już dzieje...
zamieszkał z nami nowy domownik ...okruszek ..."Tomcio Paluch"   :)
inaczej nie można go chyba nazwać
dzieci - radość ogromna ...
my - wiele dodatkowych trosk ( i gdzieś odwagę zgubiłam   :(   )

Dominik bo tak ma na imię ...jest mega niejadkiem , stajemy na rzęsach by mu coś przemycić , za wiele to nie mamy wyboru ...a oto powiększona brygada



no to jeszcze do popołudniowej kawy po kawałku bo osłodzić tą jesienną pogodę ...


piątek, 20 września 2013

lato pod przykrywką ...

kolejny tydzień września za nami ...
ogulnie szkolnie już sie ogarneliśmy,
jest już stały plan , dodatkowe zajęcia poza szkolne zorganizowane ... i tak
nasza gwiazda najmłodsza dopięła swego i zaczęła tańczyć w zespole tanecznym, plus zajęcia ze śpiewu w SCK (w skrócie centrum kultury)
 najstarszy... kółko fotograficzne  no i oczywiście piłka nożna (tu obyło się bez dyskusji)

skoro ogarnęliśmy szkołę ,nadszedł czas na medycynę  najmłodszy rozpoczął rehabilitacje , z końcem września wizyta w Krakowie u okulisty niestety ostatnio dowiedziałam się że mój rozbójnik prawie nie widzi ...przy wadzie - 7 i -6 poruszał się bez okularów ...szok  teraz ma komfort, okularki zakupione i kontrola jeszcze w tym miesiącu

ale miało być o lecie ...:)
kiedy dzieci powędrowały do szkoły ja zamykałam smaki lata w słoiki : i tak powstały dżemy ;
morelowy i śliwkowo-kakaowy


oraz zimowe sałatki ,jak znalazł do obiadu będą :


oczywiście i pomidorki...dzieciaki uwielbiają zupę pomidorową :)

 a tak wyglądało u nas śliwko rwanie ;)





pozdrawiam was jeszcze letnią porą bo jesień prawie stuka do drzwi, dziś u nas ładne słonko także podsyłam tam gdzie pada :)

poniedziałek, 2 września 2013

Witaj szkoło ...

szybkie zdjęcie w drzwiach  i...
niestety  koniec wakacji...pierwszy dzień szkoły  :)
jedni wyszli z tęsknotą za kolegami i koleżankami , inni z obawą co do nowej wychowawczyni...a jeszcze inni zmienili całkiem szkołę  (pierwszy krok w dorosłość ? )...
jaki będzie ten rok ?...nikt nie wie 
a ja wszystkim smerfom życzę ,wielu sympatycznych dni w szkole...







niedziela, 1 września 2013

śpiący rycerz...

dziś wyjątkowy dzień ...1 wrzesień
dzień naszej... HISTORII...OJCZYZNY...
dzień pamięci naszych "milczących "  BOHATERÓW ...


przepraszam że poszłam na łatwiznę ,ale bardzo chciałam podzielić się z Wami  pewną historią ...o której ja nie miałam zielonego pojęcia ...
choć mieszkałam w W-wie 2 lata , a na grobie nieznanego żołnierza byłam nie raz ...
 dla WAS... i naszej HISTORII... :)





piątek, 23 sierpnia 2013

wakacje czy praca?

wakacje są dla dzieci,
 w ciągu roku szkolnego wytężają swoje móżdżki ,poznają nowe prawa i definicje , kształcą i udoskonalają to co już potrafią ...nasza rola jest by im w tym towarzyszyć i pomagać. Czasu na dodatkowe zajęcia nie ma ...to co potrzebuje naszej ręki robimy na bierząco a co fachowca i większego naszego czasu ...niestety czas wakacyjny jest najlepszy...dla tego do pracy ...:)
zaczęliśmy od wstawienia drzwi do pokoi dzieci ...





oczywiście jak remont na górze to "przeprowadzka " dzieci  piętro niżej ,nie będę opisywać co się działo bo nawet komputer tego nie przyjmie ...w każdym razie nie wiem jak to bywało wcześniej gdy w jednej izbie było 8 dzieci ...u mnie na dłuższy etap by to nie przeszło dla tego w ekspresowym tempie  się odbyło malowanie  ... oto efekty...








troszkę wcześniej pisałam o liftingu sypialni i gościnnego....




to jest ogrom pracy mojego wspaniałego męża, moja rola to tylko wspieranie ;)

został nam jeszcze tydzień wakacji ,będą to przygotowania szkolne ,okładanie książek , podpisywanie zeszytów, i ostatnie zakupy czyli kapcie do szkoły ...nie mogę uwierzyć że to już :)


Pozdrawiam :)












wtorek, 20 sierpnia 2013

odpoczywamy i przyjmujemy gości...:)

już lada moment koniec wakacji  (notabene jak ten czas leci ???) dzieci na maksa odpoczywają i niestety woda to ich drugi "dom " ...oj ciężko wyciągnąć ich , ale nie dziwię się przy takich temperaturach sama bym nie wychodziła ...
migawki z jedynego wyjścia nad wodę ...po utonięciu czwórki dzieci chyba się nie odważę więcej,naprawdę oczy trzeba mieć dookoła ...i niby był ratownik , kąpielisko strzeżone ale zostaje jednak ALE....
















miło nam że możemy gościć naszych znajomych którzy co roku mają u nas przystanek w drodze na południe polski ,wspólne pogaduchy  miłe wieczorki( jeśli nie gryzą komary bryyyy )





 i tajemniczy gość ...nasz Tuptuś wyprowadził się do  warszawki rok temu i miło nam było go też gościć ...a jak dzieci się ucieszyły..
 oczywiście jak goście to i dzieci... max 12 z naszymi ...oj działo się

 nasz dom jest baaaaaardzo wytrzymały  :) :) :)

między wizytami i odpoczywaniem była i  praca o tym drugim razem...



GRATULUJĘ WYTRWAŁOŚCI   :)

wtorek, 30 lipca 2013

pogórze karpackie czy... bieszczady?

nieważne gdzie ...ważne że chwila oddechu złapana,
dziecię i matka chrzestna zadowolone ...i taki był cel :)

w takim razie w zeszły poniedziałek ruszyłyśmy  w mordeńczą  podróż  , 6h jazdy autobusem ...masakra ( odzwyczaiłam się, człowiek stał się wygodny ) a dziecię z wrażenia nawet oka nie zmrużyło ,więc poruszając przeróżne tematy dotarłyśmy do celu...


 kiedy już odpoczęłyśmy ruszyłyśmy ku przygodzie  ,w miarę możliwości naszej cioci Dorotki która nosi pod serduchem trzeciego królewicza :)






















oj pogoda dopisywała  , lody ,woda i kawałek cienia to był towar  wciąż poszukiwany :)



 kolejnego dnia zwiedzaliśmy Troję Karpacką ...godne polecenia sama z ciekawością słuchałam przewodnika ...



odwiedziliśmy  również cudowną rodzinkę  ,jak by nie było znajomość internetowa ...:) Sylwuś  jesteś wspaniała w tym co robisz , 


wyjazd Justysi się bardzo podobał choć obie tęskniłyśmy za naszym rozbójnikiem :) ...do domu wracałyśmy w piątek prawie na skrzydłach ...droga już tak się nie dłużyła, ponoć do domu wraca się szybciej:)


aaaa zapomniałam a to jest najważniejsze , wyjazd się udał przede wszystkim dzięki mojemu mężowi który pozostał z szóstką krasnoludów w domku , DZIĘKUJĘ KOCHANIE  jesteś wielki :)

Tu bywacie najczęściej...