środa, 28 listopada 2012

Szęście w nieszczęściu ....czyli wirus Bostoński :(

no przylazło dziadostwo do naszego domu i rozpanoszyło się na dobre ...
jak znam życie dzieciaki przyniosły ze szkoły i na to nie mam żadnego wpływu niestety, pierwsza zachorowała Patrysia  potem  Justysia  teraz choruje Michaś ...MASAKRA !!!




Tak jak dziewczynki przechodziły łagodnie bo tylko wysypka na dłoniach i stopach  bez temperatury ...tak Michałek cierpi chyba za wszystkich , ma na rękach i stópkach bąbelki a nawet w buzi cholerstwo , przez dwa dni nic nie chciał jeść ani pić  męczył się okropnie ,nawet zabawek nie mógł brać do rączki  tak cierpiał ...jedyne szczęście w tym całym nieszczęściu że ...porzucił smoczek na dobre i przestał pić w nocy z kubeczka ,niestety musieliśmy przerwać rehabilitację na ten czas ale wrócimy już od poniedziałku ;)

2 komentarze:

  1. Ślę dużo zdrówka!
    Michaś czy chory, czy zdrowy i tak uśmiechnięty :)))

    OdpowiedzUsuń

Tu bywacie najczęściej...